czwartek, 17 kwietnia 2014

Wyroki śmierci 1946-1954

W Komunikatach Mazursko-Warmińskich 3(225) z 1999 roku opublikowany został artykuł
 Bohdana Łukaszewicza "Wyroki śmierci orzeczone przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Olsztynie w latach 1946-1954"
W zamieszczonych przez autora materiałach odnajdujemy kilka spraw związanych z Nidzicą i jej okolicami. Dziś pierwsza część poświęcona Stanisławowi Szczepkowskiemu.

   Wojskowy Sąd Rejonowy w Olsztynie rozpoczął działalność 4 maja 1946r., zaś w sierpniu 1946r. orzekł pierwsze wyroki śmierci.
7 sierpnia 1946r. odbyła się w siedzibie Sądu jawna rozprawa, w której oskarżonym był 21-letni Stanisław Szczepkowski*( Stanisław Szczepkowski, s. Jana, ur.14.02.1925r. w Smolanach gm. Janowiec, pow  mławski, wykształcenie 5 klas szkoły powszechnej, robotnik rolny, kawaler- ASWO, sygn.Sr 102/46, k.12), od sierpnia 1945 do 1 lutego 1946r. funkcjonariusz UB, wartownik Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Nidzicy, członek PPR od października 1945r.    
Rozprawie przewodniczył kpt. Marian Piękosz przy współudziale ławników:
ppor. Franciszka Najdy i st. strz. Aleksandra Gebauera z 11. Samodzielnego Batalionu Ochrony Wojsk Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Olsztynie. Oskarżał wojskowy wiceprokurator rejonowy kpt. Izydor Cioch. Formalnym obrońcą z urzędu był chor. Eugeniusz Balwierz z 11. Samodzielnego Batalionu Ochrony WBW w Olsztynie.
Akt oskarżenia zarzucał S. Szczepkowskiemu, nocą z 1 na 2 lutego 1946 r. uwolnił zatrzymanych w nidzickirn UB podejrzanych o przynależność do partyzantki powojennej braci Jana i Zdzisława Sobierajskich. Jednocześnie zabrał z wartowni Powiatowego UBP trzy karabiny mauzer, dwa pistolety "Walter" oraz trzy pistolety maszynowe - dwie pepesze i szmajsera. Razem ze Szczepkowskim zdezerterował również Stefan Kosiński, o nim jednakże brak bliższych informacji. Oni to, wraz z uwolnionymi, zbiegli do lasu i przyłączyli się do oddziału Narodowych Sił Zbrojnych dowodzonego przez "Żuka". Szczepkowski w oddziale leśnym otrzymał pseudonim ,,Szczupak".
Szczepkowski, 22 marca, nocą, we wsi Młotki gm. Jagarzewo, biorąc udział w trzyosobowym patrolu bojówki leśnej, miał pobić sołtysa wsi, 43-letniego rolnika Jana Lechowicza, który zeznawał podczas procesu, Szczepkowski:
,,uderzył mnie kolbą rewolweru w zęby, przy czym wybił mi ząb Po czym wyprowadził mnie na dwór, dotkliwie pobił mnie. Przy czym pozostali dwaj nie brali udziału w biciu. W trakcie bicia zażądał ode mnie 3 tysięcy złotych i uderzył mnie znowu rewolwerem, wyrażając się: »wy, zza Buga, skurwysyny komuniści, trzeba was wszystkich wystrzelać«". Dopiero po interwencji dowódcy patrolu Szczepkowski zaprzestał bicia. Ponadto po około trzech tygodniach miał oskarżony zrabować Lechowiczowi rower.
Szczepkowski brał też udział w dwóch akcjach: 2 kwietnia na Urząd Gminny i posterunek MO w Jedwabnie, gdzie rozbrojono posterunek, zabierając dwa pistolety, trzy karabiny mauzer, jeden km, trzy skrzynki z amunicją, trzy rakietnice, 12 sztuk granatów, a poza tym maszynę do pisania, konia z uprzężą, siodło oraz drobne przedmioty stanowiące prywatną własność funkcjonariuszy MO (dwie koszule, buty gumowe, dwa płaszcze wojskowe), artykuły żywnościowe. Miał też oskarżony dotkliwie pobić karabinem komendanta posterunku Jana Darkowskiego, obrzucając go przy tym wyzwiskami: ,jesteś ty, kurewska twoja komendancka mać, parobku bolszewicki". Tego samego dnia, nocą, grupa rozbroiła posterunek MO w Wałach, zabierając trzy pistolety, pepeszę, karabin mauzer oraz bryczkę. Czyny te stanowiły przestępstwa przewidziane w art. 115 § 1 w związku z art. 118 §2 i 3 kkWP w związku z art. 150 kkWP i art 1 mkk.
Szczepkowski zatrzymany został przypadkowo 22 kwietnia 1946 r. podczas pobytu we wsi Wiązkowo, gdzie przyjechał z wizytą towarzyską. Śledztwo w jego sprawie prowadził Wacław Przychodni z Wydziału ds. Funkcjonariuszy WUBP w Olsztynie, kierowanego wówczas przez Wacława Kałkusa.

Stanisław Szczepkowski przyznał się do zarzucanych mu czynów, ale nie do przynależności do NSZ. Przed sądem wyjaśniał następująco okoliczności dezercji: ,,W końcu stycznia 1946 otrzymałem urlop jako wartownik PUBP w Niborku . Jechałem rowerem do domu do Smolan przez las. W lesie zetknąłem się z bandą 6-ciu ludzi uzbrojonych, którzy zatrzymali mnie. Rozebrali mnie do naga i chcieli rozstrzelać. Zwolnili mnie na moje usilne prośby o darowanie życia. Przy czym bandyci wymusili na mnie przyrzeczenie opuszczenia służby w UB.-- Uprzedzili mnie, że gdy nie wypełnię przyrzeczenia, to moja rodzina za to odcierpi. -- Po upływie 3-dniowego urlopu wróciłem do PUBP w Niborku, gdzie zgłosiłem o zetknięciu z bandą Rosińskiemu Arturowi, oficerowi śledczemu PUBP. Rosiński powiedział mi, że powinienem zwolnić braci Sobierajskich i wraz z nimi iść do bandy".  Szczepkowski wyjaśnił, roweru, o którego kradzież był oskarżony, nie zabrał, a tylko wypożyczył i miał zamiar zwrócić go. Zaprzeczył także, by bił kogokolwiek rękojeścią rewolweru, bił jedynie ręką, albo -jak w przypadku sołtysa Lechowicza - pałką gumową i uderzenia wymierzał w plecy, ale czynił to nie z własnej woli, a jedynie na rozkaz. Podobnie też nie wyzywał nikogo wulgarnymi słowami.
W postępowaniu dowodowym zeznawali jako świadkowie oskarżenia poszkodowani Lechowicz, Darkowski oraz  Stanisław Ekiert, funkcjonariusz MO, obecny przy akcji na Urząd Gminny w Jedwabnie.     
Oskarżyciel popierał akt oskarżenia i domagał się dla oskarżonego kary śmierci. Obrońca z urzędu dopiero pa zamknięciu przewodu sądowego zabrał głos, wnosząc o łagodny wymiar kary. Podobnie w ostatnim słowie, o łagodny wyrok prosił oskarżony.
Sąd uznał Stanisława Szczepkowskiego za winnego zarzucanych mu w akcie oskarżenia czynów i skazał go na łączną karę śmierci. Jako kary dodatkowe orzeczono utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze, a także przepadek na rzecz Skarbu Państwa całego mienia skazanego.  W tajnym werdykcie skład sądzący wydał opinię odmowną w sprawie ułaskawienia skazanego. Najwyższy Sąd Wojskowy na posiedzeniu niejawnym 23 sierpnia 1946 r., rozpatrując skargę rewizyjną, postanowił co prawda zmienić kwalifikację prawną poszczególnych przestępstw, ale jednocześnie nie uwzględniono skargi rewizyjnej i wyrok WSR utrzymano w mocy.
I zastępca prezesa Najwyższego Sądu Wojskowego płk Jan Masztalerz we wniosku skierowanym 24 sierpnia 1946 r. do prezydenta KRN Bolesława Bieruta uznał, skazany na łaskę nie zasługuje. Na wniosku tym 26 sierpnia, a więc już niespełna w trzy tygodnie po wyroku, Bolesław Bierut napisał: ,,Nie skorzystam z prawa łaski"

Według protokołu wykonania kary śmierci 6 września 1946 r., o godzinie 23.00- w obecności prokuratora Wojskowej Prokuratury Rejonowej Romana Strugaiskiego, lekarza por. Kazirnierza Letkiego ze 103. Wojskowego Szpitala Garnizonowego w Olsztynie, naczelnika olsztyńskiego więzienia Eugeniusza Szargowa oraz kapelana ks. Piotra Kuleja - Stanisław Szczepkowski został rozstrzelany. Dowódca plutonu egzekucyjnego był sierż. Walenty Baran. Na marginesie tej sprawy nasuwają się różnorodne szczegółowe wątpliwości. Przede wszystkim jednakże trzeba stanowczo zaprzeczyć hipotezie Marii Turlejskiej, Stanisław Szczepkowski uczestniczył w terrorystycznej grupie, zorganizowanej przez Bezpieczeństwo, pozorującej oddział podziemny. Twierdzenie to jest całkowicie bezpodstawne. Oddział, do którego zdezerterował S. Szczepkowski, nie był też oddziałem NSZ, jak podawano w aktach sprawy, a utworzoną wiosną (najprawdopodobniej w kwietniu) 1945 r. grupą postakowską, działającą w powiatach mławskim i przasnyskim, na pograniczu z województwem olsztyńskim. Dowódcą grupy był Zacheusz Nowowiejski - używał pseudonimów ,,Żuk" i ,,Jeż". Według nie sprawdzonych danych grupa podlegała obwodowi Zrzeszenia ,,Wolność i Niezawisłość"' w Ciechanowie ,,Jeż" miał być jednocześnie komendantem rejonu W i N w Janowie.
S. Szczepkowski w śledztwie i przed sądem utrzymywał, dezercji dopuścił się za namowa oficera śledczego PUBP w Nidzicy Rosińskiego. Mogłoby to sugerować, Szczepkowski uczestniczył (świadomie lub nieświadomie) w grze operacyjnej mającej na celu wprowadzenie do oddziału leśnego człowieka Bezpieczeństwa. Przepustką do oddziału byłby w tym wypadku fakt dezercji, zabranie broni, a przede wszystkim uwolnienie zatrzymanych wcześniej członków grupy podziemnej, braci Sobierajskich. Hipoteza ta jednakże ma bardzo słabe podstawy, bowiem dziwne w tym wypadku byłoby współdziałanie z oficerem śledczym, a nie funkcjonariuszem operacyjnym. Wydaje się jednakże, że Stanisław Szczepkowski wersję o namowie do dezercji przyjął jako linię obronną bądź też zeznawał tak na polecenie prowadzącego śledztwo, który starał się znaleźć dowody winy przeciwko Rosińskiemu, bowiem jak się okazało, wspomniany oficer śledczy Powiatowego UBP w Nidzicy Jan Artur Rosiński w marcu 1946r. również zdezerterował. Zatem w chwili aresztowania Szczepkowskiego był to wygodny ,,kozioł ofiarny". Rodzą się zatem pytania, czy rzeczywiście J. A. Rosiński miał coś wspólnego z dezercją Szczepkowskiego jako "zakładający agenturę" w oddziale leśnym bądź też sympatyk podziemia nakłaniający do ucieczki do lasu. Otóż żadna z tych wersji nie jest prawdziwa. Rzeczywistość okazała się bardziej prozaiczna.
25-letni w 1946 r. Rosiński, pochodzący z Łęczyckiego, do pracy w Powiatowym UBP w Nidzicy przyjęty został w lipcu 1945 r. Początkowo pełnił obowiązki referenta, a następnie został oficerem śledczym. 13 marca 1946 r. nie stawił się w urzędzie.  Rychło okazało się, że wszelki ślad po nim zaginął. Nic zatem dziwnego, po aresztowaniu w kwietniu 1946 r. Szczepkowskiego mogła powstać wersja o jego powiązaniu z Rosińskim. Wojskowa Prokuratura Rejonowa w Olsztynie rozesłała za nim list gończy. Bezskutecznie. Dopiero 4 marca 1949 r. zatrzymany został przez dolnośląskie Bezpieczeństwo. Śledztwo w jego sprawie prowadził ppor. Stanisław Ferycki, referent Wydziału ds. Funkcjonariuszy WUBP w Olsztynie, tego samego wydziału, który prowadził śledztwo w sprawie Szczepkowskiego. Okazało się, Rosiński, żonaty, ojciec rocznego dziecka, na skutek nieporozumień z małżonką postanowił urządzić sobie nowe życie. Uznając, odkąd weszła w życie ustawa o ślubach cywilnych, ślub kościelny utracił swoją ważność i będąc ,,zupełnie wolnym człowiekiem" (tak w każdym razie tłumaczył się przed sądem), opuścił Olsztyńskie, by w małym miasteczku, nieopodal Ząbkowic Śląskich, założyć nową rodzinę. W toku śledztwa przyznał się do porzucenia pracy w Bezpieczeństwie, ale nie widział w tym niczego przestępczego, uważał, że tak jak z każdej innej pracy, tak i ze służby w UB można zwyczajnie zrezygnować, w chwili gdy ,,praca przestała odpowiadać". W aktach procesowych J. A. Rosińskiego nie ma nawet najmniejszej wzmianki nawiązującej w jakikolwiek sposób do dezercji S. Szczepkowskiego - zarówno w materiałach śledztwa, jak i w akcie oskarżenia -
Rozpatrzyć  należy także prawdopodobieństwo, Stanisław Szczepkowski wcześniej, być może nawet już w okresie okupacji, należał do podziemia i do służby w Bezpieczeństwie wstąpił na polecenie ,,Jeża", którego mógł znać przed 46 r. ,,Jeż" bowiem, przed wojną nauczyciel w szkole powszechnej w Mławie, związany był z ZWZ/AK od 1940 r., działając na tym samym terenie32. Brak w aktach jakichkolwiek wzmianek, by w śledztwie podejrzewano Szczepkowskiego o wcześniejszą przynależność do podziemia. Natomiast z zeznań świadków przed sądem wnosić można, Szczepkowski podczas akcji w Jedwabnie  nie zachowywał się jak nowicjusz33. Jeżeli jednak posłany został do Bezpieczeństwa przez ,Jeża", to trudno wytłumaczalny będzie fakt, próbował na własną zwolnić się ze służby w UB 34. Ponadto Szczepkowski już przy pierwszym przesłuchaniu przyznał się do popełnienia przypisywanych mu czynów, ujawnił szczegóły dotyczące organizacji, uzbrojenia, składu osobowego oddziału leśnego, dowódców, podał dokładne ich rysopisy - łącznie ze Szczegółami ubioru. Tak więc i ta hipoteza ma bardzo słabe podstawy dowodowe. Przedstawiono tu różnorakie pytania, obiekcje, wątpliwości, ich pełne wyjaśnienie jednakże na obecnym etapie badań nie wydaje się możliwe.

31 Akt oskarżenia zarzucał J.A. Rosińskiemu opuszczenie stanowiska służbowego ,,w celu trwałego uchylania się   służby" (art. 118§ l kkWP w związku z art. 115 &1 kkWP') oraz bigamię (art. l97kk). Rozprawa odbyła się przed WSR w Olsztynie 27 maja 1949r,  rozprawie przewodniczył mjr Edward Kotkowski, oskarżonego bronił adwokat wojskowy mecenas Jan Leszczyński. Sąd skazał J. A. Rosi6skiego na 2 lata pozbawienia wolności. Na skutek skargi rewizyjnej Najwyższy Sąd Wojskowy postanowieniem z 4 października 1949r. zawiesił wykonanie kary na 2 lata. 12 października 1949r. Jan Artur Rosiński zwolniony został z olsztyńskiego więzienia - ASWO, sygn. Sr 178/49.
32 BEAUOP, sygn. 827/lV.
33 świadek S. Ekiert: Oskarżony zachowywał się głośno i wydawało i się, że był prawą ręką dowódcy" (k.58v); świadek Darkowski: "W ciągu całego zajścia oskarżony zachowywał się b. agresywnie i ,moim zdaniem, odgrywał  rolę organizatora napadu - ASWO, sygn. Sr 102/46, k. 58v, 59.

34 W charakterystyce S. Szczepkowskicgo, podpisaną przez naczelnika Wydziału Personalnego WUBP, stwierdzono, iż Szczepkowski był ,,politycznie mało uświadomiony. Początkowo był pracownikiem pilnym i chętnym do pracy. Ostatnio z pracy mu powierzonej nie wywiązywał się należycie, starając się na każdym kroku oszukiwać. Upomniany przez Szefa Urzędu, tłumaczył się złym stanem zdrowia i prosił o zwolnienie z pracy.- nie cieszył się dobrą opinią u przełożonych i kolegów" - ASWO, sygn. Sr 102/46, k. 3.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz