wtorek, 8 kwietnia 2014

Cholera w Nidzicy dziesiątkuje mieszkańców






Od 20 czerwca do 30 września 1831 roku zachorowało w Nidzicy na cholerę 356 osób, z czego 218 zmarło.

Cholera jest to ostra zakaźna i zaraźliwa choroba jelit, wywołana przez bakterie - przecinkowce cholery.Człowiek może się zarazić drogą pokarmową. Zwykle zakażenie się dokonuje poprzez wypicie wody zanieczyszczonej odchodami ludzkimi. W 1817 roku epidemia cholery wybuchła w Kalkucie. Stamtąd kupcy i żeglarze przenieśli ją do niemal każdego zakątka na ziemi. W 1830 roku zaraza dotarła do Rosji, gdzie zabiła co dwudziestego Rosjanina. Rok później cholera zaatakowała Wielką Brytanię, zabijając 78 tys. osób. Wkrótce dotarła także do naszego kraju zarażając co trzydziestego Polaka. Epidemie szerzyły się w Polsce od 1831 r. do 1923 r. - później występowały jedynie pojedyncze zawleczone zachorowania. W 1832 roku epidemia zaczęła wygasać, aby powrócić na początku nowego stulecia. Od 1900 roku w Indiach na cholerę zmarło 20 mln osób. Podobnie w Sudanie, Etiopii czy Somalii. Na początku lat 90. epidemia cholery wybuchła także w Peru zabijając 500 tys. osób.

Wraz z początkiem 1831 roku w Królestwie Polskim wybuchła przywleczona przez wojska carskie epidemia cholery. W Pasymiu i Szczytnie odwołano wszystkie jarmarki, natomiast w Wielbarku władze Prus zobowiązały wszystkich przybyszów do odbywania kwarantanny. Wszędzie, gdzie było to tylko możliwe, rozwieszano ulotki. Grożono najcięższymi sankcjami wszystkim, którzy chcieli do Prus wwieźć starą bieliznę, ubranie lub wełniane nakrycie.
Władze królewieckie, ponosząc olbrzymie nakłady finansowe, wydrukowały instrukcje o zapobieganiu cholerze. Część przetłumaczono na język polski i rozkolportowano wśród ludności nie potrafiącej czytać po niemiecku. Cholera w naszej części Mazur nasiliła się na początku sierpnia. W Szczytnie wraz z chorobą szerzyły się strach i rozpacz. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu landrata Berga w Szczytnie i Pasymiu rozdawano bezpłatnie lekarstwa, sprowadzano lekarzy. [...]Trzej medycy, kierowani i zachęcani przez pana von Berga niezmiernie aktywnie i roztropnie przeciwdziałali chorobie, w wyniku czego z 400 chorych tylko 132 zmarło - czytamy w kronice Pasymia.

"Większość mieszkańców Nidzicy nosiła w celach ochronnych plastry ze smoły na piersi i codziennie nacierała sobie okolice żołądka olejkami eterycznymi i spirytusem winnym. Szczególnie ceniono sobie nieosoloną papkę z kaszy lub ryżu z dodatkiem sproszkowanego gummi arabicum i podawano ją chorym, skoro tylko pojawiły się u nich niepokojące objawy. Dla oczyszczenia powietrza palono często na rynku stos z krzaków jałowca".** J. Gregorovius, op. cit., s.218
Przekonanie, że alkohol zabija zarazki powodował, że ulice zapełnione były pijanymi mieszkańcami.
W Szczytnie zmarłych na cholerę chowano w zbiorowych mogiłach poza granicami miasta. W Nidzicy wszystko wskazuje, że zostali pochowani na cmentarzu na Górce Garncarskiej. W 1941 roku został założony nowy cmentarz, obecny komunalny. Być może znajdujący się na Górce Garncarskiej część pomnika stoi właśnie na tej zbiorowej mogile.

Foto: Obraz Archiwum Pruskiego Dziedzictwa Kulturowego

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz